DUBLIN – Roczna stopa inflacji w Irlandii wzrosła w marcu do 3,6%, przerywając trend spadkowy i budząc nowe obawy o koszty życia. Głównym czynnikiem napędzającym wzrost są ceny energii, które w ciągu zaledwie jednego miesiąca skoczyły o ponad 11%.
Według danych opublikowanych w poniedziałek przez Central Statistics Office (CSO), zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych (HICP) wzrósł z poziomu 2,5% odnotowanego w lutym. Skok ten jest bezpośrednio powiązany z sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie, która doprowadziła do zakłóceń w dostawach ropy i gazu.
Kryzys energetyczny powraca
Największy niepokój budzą cenniki największych dostawców. SSE Airtricity oraz Bord Gáis Energy ogłosiły w marcu podwyżki stawek za energię elektryczną, sięgające odpowiednio 9,5% oraz 13,5%.
Anthony Dawson, statystyk w wydziale cen CSO, podkreślił, że drastyczne zmiany w sektorze energii "mogły być pod wpływem ostatnich wydarzeń w regionie Zatoki Perskiej", zauważając jednocześnie, że dane zostały zebrane tuż przed wprowadzeniem rządowych środków zaradczych.
Reakcja rządu i polityków
Tánaiste i Minister Finansów, Simon Harris, przyznał, że społeczeństwo odczuwa "finansowy niepokój".
"Rząd podejmuje działania, aby obniżyć ceny na stacjach paliw i wesprzeć osoby najbardziej zagrożone ubóstwem energetycznym. Nasza silna pozycja budżetowa pozwala nam interweniować w momentach takich szoków ekonomicznych" – oświadczył Harris.
Z kolei opozycja zarzuca rządowi zbyt późną reakcję. Pearse Doherty, rzecznik ds. finansów partii Sinn Féin, stwierdził:
"Dane CSO są niezwykle niepokojące. Ceny były już i tak zbyt wysokie, a teraz rosną jeszcze szybciej. Rząd nie ma odpowiedzi na wymykające się spod kontroli koszty energii i paliw".
W odpowiedzi na kryzys, minister Eamon Ryan ogłosił tymczasową obniżkę akcyzy na paliwa (o ok. 15-22 centy na litrze) oraz przedłużenie sezonu wypłat dodatku opałowego (Fuel Allowance) o cztery tygodnie, co wesprze około 470 tysięcy gospodarstw domowych

