Dziś, w Wielką Sobotę, 4 kwietnia 2026 roku, tysiące Polaków w całej Irlandii ruszają do kościołów z koszyczkami pełnymi jajek, chleba, soli, wędlin i babek. Dla wielu rodzin to jeden z najbardziej wzruszających momentów całych świąt — tradycja znana od pokoleń, która nawet po wyjeździe z Polski nadal pozostaje ważną częścią Wielkanocy.
Co ciekawe, Irlandia także miała kiedyś własne, bardzo ciekawe zwyczaje wielkanocne. Dziś pamięta o nich już niewielu, ale przez długie lata były one obecne w domach i na wsiach w różnych częściach kraju. W pewnym sensie polska święconka przypomina o tym, co Irlandczycy sami kiedyś praktykowali — tylko w innej formie.
Polska święconka wciąż obecna w Irlandii
Święcenie pokarmów w Wielką Sobotę to dla Polaków coś więcej niż tylko religijny zwyczaj. To także rodzinny rytuał, wspomnienie domu i tradycja, którą przekazuje się dzieciom. W koszyczkach pojawiają się najczęściej jajka, chleb, sól, masło, mięso, chrzan, ciasta, a czasem także słodycze czy symboliczne ozdoby.
W wielu irlandzkich parafiach ten widok nikogo już nie dziwi. Przez lata obecność polskiej społeczności sprawiła, że święconka stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wielkanocnych obrazków także tutaj, na Zielonej Wyspie. Kolorowe koszyczki ustawione przed ołtarzem przyciągają uwagę nie tylko Polaków, ale również Irlandczyków, dla których bywa to zupełnie nowe i bardzo ciekawe doświadczenie.
Irlandczycy też mieli swoje wielkanocne tradycje
Choć dziś Wielkanoc w Irlandii wielu osobom kojarzy się głównie z czekoladowymi jajkami i rodzinnym obiadem, dawniej wyglądało to zupełnie inaczej. W różnych regionach kraju istniał zwyczaj zbierania kurzych i kaczych jaj, gotowania ich i wspólnego jedzenia na świeżym powietrzu. Tradycja ta występowała pod różnymi nazwami — między innymi jako clúdóg, prahóg, pleadóg czy pruthóg.
Był to zwyczaj znany w wielu częściach Irlandii. Dzieci i młodzież spotykały się po świętach, rozpalały ognisko, gotowały lub piekły jajka i urządzały wspólną ucztę poza domem. Do gotowania używano tego, co było pod ręką — puszek po słodyczach, metalowych pojemników, a nawet pokrywek od naczyń. W niektórych miejscach tradycja ta przetrwała do dziś, szczególnie w hrabstwie Cavan.
To pokazuje, że jeszcze nie tak dawno jajko wielkanocne w Irlandii nie miało nic wspólnego z fabryczną czekoladą. Było zwyczajne, proste i mocno zakorzenione w codziennym życiu.
Jajka z Wielkiego Piątku miały przynosić szczęście
W dawnych irlandzkich wierzeniach szczególne znaczenie miały także jajka zniesione w Wielki Piątek. Wierzono, że są szczęśliwe i nadają się idealnie do spożycia w Niedzielę Wielkanocną. W niektórych domach przed zjedzeniem zaznaczano na nich mały krzyż wykonany sadzą.
Takie zwyczaje były jeszcze żywe w starszym pokoleniu mieszkańców południowo-wschodniej Irlandii, zwłaszcza w hrabstwie Wexford. Dziś jednak odchodzą razem z ludźmi, którzy je pamiętają. Z czasem tradycyjne jajka ustąpiły miejsca czekoladowym odpowiednikom, szczególnie w latach 60. i 70. ubiegłego wieku.
Błogosławiona woda i sól – dawna irlandzka wersja święconki?
Jednym z najbardziej interesujących irlandzkich zwyczajów wielkanocnych było także święcenie wody i soli. W niektórych częściach kraju, szczególnie w Wexford, Carlow i Kilkenny, przynoszono je do kościoła na Wielkanoc, a później zabierano do domu.
Błogosławiona woda była używana do ochrony domu, gospodarstwa i zwierząt. Sól natomiast miała wiele praktycznych zastosowań. Posypywano nią jedzenie, używano jej w obejściu, a na wsiach bywała wykorzystywana nawet przy nowo narodzonych cielętach. Wierzono, że ma znaczenie ochronne i przynosi dobrobyt.
Właśnie tutaj widać bardzo ciekawe podobieństwo do polskiej święconki. Choć forma była inna, sens pozostawał zbliżony — pobłogosławione produkty miały mieć szczególne znaczenie dla domu, rodziny i codziennego życia.
Polska tradycja przypomina Irlandii o czymś, co kiedyś było także jej częścią
Folkloryści zwracają uwagę, że obecna w Irlandii tradycja święcenia pokarmów wśród Polaków i innych społeczności Europy Wschodniej w pewnym sensie spotyka się z dawnymi irlandzkimi obyczajami. Irlandczycy także święcili żywność i produkty potrzebne w domu, choć robili to skromniej i mniej uroczyście.
Polskie koszyczki wielkanocne są jednak bardziej bogate, kolorowe i symboliczne. Obok soli czy jajek pojawiają się w nich także chleb, mięso, masło, chrzan, ciasta i ozdoby. Dla wielu osób w Irlandii to nie tylko piękna tradycja religijna, ale również wyjątkowy przykład tego, jak kultura migrantów może wzbogacać lokalne życie.
Simnel cake, czyli irlandzko-angielski ślad Wielkanocy
Wśród dawnych zwyczajów wielkanocnych w Irlandii warto wspomnieć także o Simnel cake, czyli tradycyjnym cieście wielkanocnym z bakaliami i marcepanem. Na jego wierzchu umieszcza się zwykle jedenaście kulek marcepanowych, symbolizujących jedenastu apostołów — bez Judasza.
Choć dziś nie jest to wypiek powszechny w każdym domu, w niektórych rodzinach tradycja przetrwała. To kolejny przykład na to, że dawna Wielkanoc w Irlandii była znacznie bogatsza w lokalne obrzędy, niż mogłoby się dziś wydawać.

Nawet włosy ścinano „na szczęście”
Jednym z bardziej zaskakujących zwyczajów był także obyczaj ścinania włosów dziewczynkom w Wielki Piątek. Wierzono, że jeśli zrobi się to właśnie tego dnia, włosy będą rosły później grubsze i mocniejsze. W hrabstwie Wexford zwyczaj ten znano jako Clipping Friday, choć w innych częściach Irlandii występował pod nieco innymi nazwami.
Dziś brzmi to jak ciekawostka z dawnych czasów, ale jeszcze niedawno był to element żywej tradycji.
Wielka Sobota w Irlandii ma dziś także polski wymiar
Choć wiele dawnych irlandzkich zwyczajów wielkanocnych zanikło, polska święconka nadal żyje i ma się dobrze. Co więcej, dla wielu osób w Irlandii stała się ona jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Wielkiej Soboty.
To piękny przykład tego, że tradycje nie muszą znikać po emigracji. Przeciwnie — mogą trwać, rozwijać się i znaleźć nowe miejsce także poza krajem. A przy okazji przypominać innym, że oni również mieli kiedyś swoje własne, niezwykłe obyczaje związane z Wielkanocą.

